środa, 23 marca 2011

pozdro

Pozdrawiam tych wszystkich kozaków, którzy tylko potrafią dogadywać w necie oraz tych tchórzy, którym najwidoczniej bardzo się nudzi i zaznacza wszystkie moje posty jako "słabe". Jak można anonimowo, to się korzysta no nie? Haha, mi to nie robi, naprawdę : ) Ale miło, że ktoś się aż tak interesuje moją osobą. 

niedziela, 20 marca 2011

wiele kilometrów stąd

Zdjęcie z ostatniego obozu karate. Fajnie wtedy było i to bardzo. Ja w tej jasnej szarej bluzie, ale i tak mało widać.

Z dnia na dzień sytuacja robi się coraz cięższa. Podziwiam samą siebie, że już tyle lat wytrzymałam. Bardzo chciałabym już uciec i zacząć od nowa, ale muszę jeszcze poczekać. I tak już to wszystko odbiło się na mnie. Chcę jak najszybciej temu zapobiec. W piątek mówienie o tym drugiej osobie sprawiło mi ból i nie mogłam się powstrzymać. Osobiście nie lubię przy kimś płakać, ale nic się nie stało. W końcu łzy to nie wstyd. Przynajmniej dla mnie. Teraz tylko trzymam kciuki, żeby szansa na ucieczkę stąd była możliwa. Jeżeli będzie to bez wahania z niej skorzystam. Pragnę zakończyć i zamknąć już tą książkę i zacząć zupełnie nową. 

Lubię rozmowy z Zagoorem na gg, takie jak wczoraj. Mimo, że nie była zbyt wesoła, miło się rozmawiało na ten temat. Lubię takie. Teraz wiem, że nie tylko ja tak to wszystko odbieram. Inni też to widzą. 
Od tamtego czasu, staram się non stop coś robić. Cokolwiek, żeby po prostu nie myśleć. Organizuję sobie tak wszystko, żeby nie mieć czasu na myślenie. Chociaż on zawsze się znajdzie, ale nie aż tak dużo. Niestety, od tego całkowicie nie ucieknę. Jak na razie sposób działa.


Weekend był całkiem miły. Wczoraj pierwszy raz upiekłam samodzielnie ciasto, które podobno dobrze mi wyszło. Tak jak wszyscy mówili. Załóżmy, że Wam wierzę :D Potem odwiedziny rodziny, czyli udawanie, że wszystko jest ok i sztuczna atmosfera. Robienie głupiego plakatu i dzień minął. Dzisiaj spotkanie z Marceliną, łażenie po galerii, jaranie się wszystkim co w panterkę haha, gadanie o wszystkim itp :* Oczywiście nie obyło się bez spotkania kogoś znajomego, choć jedną osobę było baaaaaardzo miło zobaczyć. Dziś dostanę również kolejną porcję niemieckich słodyczy, których nie mogę zbytnio zjeść w najbliższym czasie. Jutro jakaś wycieczka klasowa na temat studiów, potem matma, fryzjer z Marceliną, siedzenie u mnie, może ponownie gb i dzień również zleci. Ale zapowiada się całkiem dobrze. 


Life is my toy now.

środa, 16 marca 2011

codzienność

Jakoś nie mam siły na nic. Ta szkoła mnie zniechęca do wszystkiego, ale nie jest najgorzej. Jestem zła na siebie, że omijam dość często treningi, brakuje mi ich. Dwa razy w tygodniu to nic, jakbym wgl nie chodziła. Mam nadzieję, że nadrobię. Wczoraj rozmowa z sensejem, brązowy pas? Łohoho, jak dla mnie za wcześnie. Wolę na spokojnie za rok zdawać i mieć pewność, że na niego zasługuję. 
Fajnie, że w sumie jeszcze tylko miesiąc i od połowy kwietnia ciągle będą jakieś wolne dni. Teraz mam pewność, że do końca roku bardzo szybko zleci, nawet się nie zorientuję kiedy. I potem trzecia klasa i matura. A pamiętam jeszcze ten dzień, gdy zaczynałam liceum. Wtedy było jeszcze tak fajnie. Nie miałam pojęcia, że poznam kilka osób, które coś dla mnie znaczyły i że spędzę z nimi wyjątkowe chwile. Szkoda tylko, że to już przeszłość. Ale koniec gadania o przeszłości, bo to mój największy wróg. Aktualnie jest dość pusto. Ta druga klasa dziwnie mi leci. Wszystko poszło w cholerę. Są może trzy, cztery osoby z którymi się trochę zżyłam i polubiłam, doceniam to. Kimś też bardzo się zainteresowałam w niezrozumiany dla mnie dość sposób i chciałabym tego kogoś lepiej poznać. Pozdrawiam też dziewczynki z klasy IIA :* Jest również jedna osoba, na której widok chce mi się rzygać ;-) Tak to moje drogie dzieci, uwielbienie zamieniło się w nienawiść. 

Ostatnio mam bzika na punkcie zmian w sobie. Zaczęłam jeszcze bardziej interesować się moim stylem. W głowie mam milion obrazów ciuchów, dodatków i różnych kombinacji. Nawet znam osobę która ma to samo haha :* Niedługo wyjmuję kolczyka z wargi i robię nowego. Może za tydzień już, a może za miesiąc, jeszcze nie wiem. Ale potrzebuję zmiany! Ten mój mi się już znudził. Również muszę dojść choć trochę do celu zrobienia czegoś "szalonego". Choć w sumie, to aż tak szalone nie jest. Zauważyłam też, że to wszystko pomaga mi w zapomnieniu. Jest fajnym takim dodatkiem, bo wiadomo, karate i muzyki nic nie zastąpi.


58,5 - lecimy dalej.

wtorek, 15 marca 2011

skromna twórczość

"Podążam drogą w ciemności,
Poszukuję rozmaitości.
Gwiazdy świecą na niebie.
Księżyc uwodzi swoim blaskiem, 
Rysuję koło wokół siebie,
Stąpam po ziemi z hucznym trzaskiem.
Nikt tej linii nie przekroczy,
Steruję dystansem patrząc nieufnie w oczy.

To nie ja, to nie świat jakim się wydaję ...

Słodka melancholia, nuty szepczą mi do ucha.
Prywatny interes szczęścia, który daje poczucie ducha.
Ponad chmury się unoszę,
Upajam się i o więcej proszę. 

To nie ja, to nie świat jakim się wydaję ..."

Nudziło mi się na polskim.

 

poniedziałek, 14 marca 2011

osobista mgła przed oczami

Lubię to zdjęcie. I nie, nie palę ;-)

Na każdym kroku, z każdą sytuacją uodparniam się coraz bardziej. Widzę to sama. Im więcej takich sytuacji mi się przytrafia tym krócej się przejmuję. Czas jest cudem. Tylko on tak naprawdę potrafi zmienić otwartą ranę w bliznę. Blizna zostaję nadal, ale nie daję o sobie przypominać każdego dnia, tak jak rana. Ostatnio zaczęłam wytwarzać wokół siebie niewidzialną dla innych mgłę. Pozwala mi nie widzieć tego, czego nie chce. Za często wchodziłam w swoje własne spostrzeżenie na świat, co nie było dobre. Aktualnie udaję mi się oszukiwać mój umysł. Dziwię się, że tak długo mi to wychodzi. Niektóre kwestie sobie pozostawiłam i jak najbardziej zatrzymuję je ku sobie, bo pomagają mi wygrać z codziennością. Na pewno jeszcze nie raz wrócę do moich jakże dziwnych myśli, mimo wszystko lubię to robić, ale na razie wolę temu zapobiec, bo teraz jest ten stan i moment, gdy czas wykonuję swoją robotę.


Mogę poczuć znowu tą wolność, której mi szczerze brakowało. Skasowałam z GG, komórki, fejsa i zdjęcia. Oraz kasuję Cię z mojego życia. Tu nie ma miejsca dla frajerów. Dla mnie ten rok coś znaczył, polubiłam, przywiązałam się i tak nagle bez sensownego powodu traktować mnie jak nieznajomą? Tak się nie robi, mimo wszystko. Teraz tylko bardzo współczuję jednej osobie, która nie zna prawdy i jest zaślepiona. Ale ja nie będę się w to mieszać. I właśnie w takich sytuacjach uświadamiam sobie jacy ludzie potrafią być podli i żałośni. Nie wszyscy, wiadomo. Ale co najmniej większość. Wolę jednak podążać dalej ścieżką z pewnym dystansem. 


Wspomnienia przyklejone na amen,
Zapomnienie ciągle zwleka.
Raz z uśmiechem, raz z płaczem, 
Biorę je ze sobą na dalszą podróż, która mnie czeka.

czwartek, 10 marca 2011

nic specjalnego

Lubię ostatnio swój tok myślenia. Dzięki czemu mam dość obojętny humor i jest mi tak dobrze. Dzisiaj dzień w sumie jak co dzień, nażarcie się w KFC na dwóch okienkach, zdjęcia, filmiki, dużo śmiechu. Szkoła mi szybko o dziwo zleciała. Jutro od razu po szkole spotkanie z moją Nicole karateką :* Łażenie po gb, szukanie tego co chce kupić, a potem wypad do mnie. Sobota łyżwy, wieczorem kino. A niedziela? Jeszcze nie wiem : ) Od soboty do poniedziałku chata wolna, więc nie jest źle! Muszę coś wykombinować na te dni hihih. 


Ogólnie to moje zajebiste buty już doszły, a teraz czas na zajebistą bluzę <3
Stwierdzam, że niedługo czas na coś szalonego, w sumie dawno już chciałam to zrobić. Muszę tylko się dowiedzieć w sprawie tego parę rzeczy no i chyba poczekać jeszcze trochę. Ale postaram się jak najszybciej! Oraz zastanawiam się nad zmianą miejsca kolczyka, hmmmmm. 


Zaraz wbija Ola sialala :*
A właśnie, muszę się zapisać do fryzjera!

wtorek, 8 marca 2011

dawka szczęścia

Dużo osób mnie się pyta "Po co to robisz?". Moja odpowiedź brzmi : bo to kocham. Karate jest dla mnie wszystkim, tak samo jak i muzyka. Nie jestem w tym najlepsza ani najgorsza, ale zrobię wszystko by być dobra jak tylko się da. Niby tylko półtorej godziny, a to tak wiele. Przez ten czas mogę zapomnieć o tym całym zasranym świecie, o wszystkim. Mój pewien rodzaj lekarstwa. Treningi maja w sobie coś magicznego, co sprawia, że po nich czuję się po prostu szczęśliwa, mimo wszystko. Moja miłość jest czasami bolesna, trudna i wymagająca siły, ale to nic w porównaniu z tym co daje mi w zamian. Przez te ponad trzy lata nauczyłam się wiele. Karate to nie tylko ćwiczenia, uczy też innych rzeczy. I z całego serca żałuję, że nie zaczęłam wcześniej. Możecie się śmiać, podziwiać, zazdrościć, cokolwiek - mnie to nie obchodzi.


Pewna sprawa jest dla mnie żałosna. Kompletnie nie rozumiem takiego zachowania i w końcu się przekonałam, że jestem warta czegoś więcej. Cały czas będę za tym tęsknić, ale wolę o tym nie myśleć i się po prostu nie przejmować. Nie moja strata : )

 już nic. po prostu.